Kazimierz Poczmański (1900-1982)
- Artysta malarz -
Kazimierz Poczmański.
Fot.  Piotr Mierzejewski
          Urodził się w Warszawie 1900 roku w wielodzietnej rodzinie urzędnika państwowego. Ze
 względu na zły stan zdrowia rodziców wychowaniem jego zajmowało się znacznie starsze od 
niego rodzeństwo. W latach szkolnych uczęszczał do jednego z warszawskich gimnazjów 
razem z Konstantym Sopoćko, późniejszym słynnym grafikiem, z którym łączyła go dozgonna 
przyjaźń.

           W 1920 roku, w czasie wojny polsko-bolszewickiej, wstąpił jako ochotnik do
 Pierwszej 
Zapasowej Autokolumny
, zorganizowanej w Warszawie.

           Studia malarskie odbył w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych; uważał się za ucznia  
Tadeusza Pruszkowskiego. Zdążył jeszcze przed wybuchem II wojny światowej zyskać opinię 
świetnego portrecisty. Za najsympatyczniejszy sukces odniesiony w tamtych latach uważał 
medal, jakim uhonorowało go 1937 roku  
Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych.

            Lata okupacji spędził w Warszawie. Aź do wybuchu Powstania Warszawskiego 
ukrywał w swojej śródmiejskiej pracowni dwie Żydówki. Po latach jedna z nich została jego 
żoną, lecz nieszczęśliwy ten związek nie przetrwał próby czasu. 
        
            W czasie powstania wraz z kamienicą spłonęła jego pracownia, przepadły również 
wszystkie namalowane przezeń obrazy. Przeszedł jak tysiące innych warszawiaków przez obóz 
w Pruszkowie. Po wojnie na krótki czas osiadł w Gdyni, lecz gdy tylko pojawiła się okazja, 
wrócił do Warszawy. Zamieszkał w kamienicy przy ulicy Filtrowej 83, będącej własnością 
jeszcze przedwojennej spółdzielni mieszkaniowej 
"Osiedle Artystów Plastyków". Tu dobiegło 
końca jego pierwsze małżeństwo. Przeszedł załamanie nerwowe w 1960 i pociął na drobne 
skrawki wszystkie swoje obrazy na drobne kawałki. Przepadło w ten sposób około 40 płócien, 
portretów, martwych natur i kwiatów. Część z nich była znana publiczności dzięki wystawom 
grupy "Zachęta", zachowały się także nieliczne fotografie tych obrazów.

            Po paru miesiącach załamania, kryzys wreszcie minął. Przyjaciel, także artysta  malarz, 
Bolesław Gozdawa-Piasecki, udostępnił mu swoją pracownię przy ulicy Filtrowej 62. W tym to 
lokalu przez rok K. Poczmański nie nie tylko mieszkał ale i tworzył, póki minister kultury i sztuki
nie przydzielił mu nowej pracowni z mieszkaniem.

            Był artystą niesłychanie aktywnym. Narzekał jednak ciągle, że wielka ilość zamówień 
uniemożliwia mu malowanie tylko dla własnej przyjemności. A zamówienia płynęły szerokim 
strumieniem, od instytucji państwowych, kościelnych i społecznych, uczelni i muzeów, 
dyplomatów, ówczesnych VIP-ów i zwykłych ludzi.Wiele zamówień napływało spoza Polski, 
głównie z U.S.A., gdzie obrazy jego często wystawiane były przez tamtejsze galerie.

           Od końca lat 1940. związał się mocno ze środowiskiem malarzy realistów, które z 
czasem utworzyło Ogólnopolską Grupę Artystów Plastyków "Zachęta" 
W końcowej fazie 
istnienia 
tego stowarzyszenia, był jego wiceprezesem, a następnie prezesem. Po rozwiązaniu grupy na 
polecenie ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych, odmówił wstąpienia do niej, gdy została 
reaktywowana pod tą samą nazwą na odgórne zarządzenie.

           Mimo nagabywań nigdy nie wstąpił do PZPR i zupełnie nie angażował się politycznie. 
Entuzjastycznie przyjął powstanie "Solidarności" i pełen wiary oczekiwał z dnia na dzień upadku 
komunizmu . Wprowadzenie stanu wojennego odczuł boleśnie. 

           Zmarł nagle, w pełni sił twórczych, tuż po zakończeniu pracy nad portretem Wandy 
Wermińskiej.
 Śmierć zaskoczyła go, gdy siadał za kierownicę samochodu, aby po dniu 
spędzonym w pracowni wrócić do domu na obiad. Było to 12 października 1982 roku.
 Spoczął 
na Cmentarzu Powązkowskim
 w Warszawie, pochowany 21 października 1982  u boku swojej 
starszej siostry, Marii.
                           
                                                  
                                                                                                
        Na początku lat 1960. główne miejsce 
w życiu Kazimierza Poczmańskiego zajęła 
Leokadia Mierzejewska, kobieta młodsza od 
niego o niemal 16 lat, do której zapałał niezwykl
silnym, wręcz burzliwym, uczuciem. Ożenił się z
 nią w sierpniu 1965 roku, a związek ten, tym 
razem dozgonny, okazał się bardzo szczęśliwy 
dla nich obojga.

        K. Poczmański całymi latami zapowiadał 
sportretowanie swojej żony. Wyrzekał, że ogrom
zamówień uniemożliwia mu skoncentrowanie 
się na tym zadaniu. Przygotował nawet blejtram 
pod ten portret, zdobył bardzo atrakcyjne ramy 
... i nie zdążył. Sportretował za to swojego 
pasierba, chcąc w ten sposób zrobić żonie. 
przyjemność. 
Leokadia Mierzejewska-Poczmańska,
druga żona K. Poczmańskiego, z Kubą.
Fot. Kazimierz Poczmański
Karykatura Kazimierza Poczmańskiego
opublikowana przez "Express Wieczorny" 
w 1956 roku. Autor nieznany.
Kazimierz Poczmański w Kazimierzu n/Wisłą. Lato 1971.
Fot. Piotr Mierzejewski
      W latach 1960. i 1970. zdarzały się Kazimierzowi Poczmańskiemu krótkie 
wypady w plener, owocujące zazwyczaj licznymi pejzażami. Nieoczekiwanie 
bokser Kuba, zwykle towarzyszący mu w pracy, przekształcał się w groźnego 
cerbera, nie pozwalając natrętnym gapiom śledzić pociągnięcia pędzla. Podczas 
jednej z takich wypraw Kuba zginął celowo potrącony przez ciężarówkę, której 
kierowca specjalnie zjechał na pobocze, aby go potrącić. Poczmański niezwykłą 
mądrość tego psa wspominał całymi latami, nieomal codziennie, aż do śmierci. 

       Innym ukochanym przez niego zwierzęciem był oswojony gołąb Nikodem. 
Gołąb ten pasjami lubił lądować na łysinie Mistrza, zwłaszcza w czasie posiłków. 
Z trudem utrzymywał równowagę na gładkiej skórze, pomagając sobie trzepotem 
skrzydeł. Kiedyś w czasie śniadania zdarzyło się Nikodemowi ozdobić głowę, na 
której wyczyniał tradycyjne harce. Ciekłe ekskrementy popłynęły po czole i 
policzku Poczmańskiego, którego jedyną reakcją były słowa: - Pipulek, i coś ty 
narobił ... - Wypowiedziane z kamiennym spokojem, z lekkim odcieniem przygany.
Zobacz także:
Kazimierz Poczmański
dr Piotr Mierzejewski, hr. Calmont
Kazimierz Poczmański. Autoportret.
Olej na płótnie. Fot. P. Mierzejewski